Halina Frąckowiak – “Halina Frąckowiak”(reedycja)

0

Halina Frąckowiak jest artystką, która może pochwalić się niezwykle zróżnicowanym repertuarem. Zaczynała od big beatu. Później wykonywała funk z elementami rocka i nawiązała przelotny „romans” z poezją śpiewaną. Lata 80. przyniosły jej sukcesy w muzyce pop adresowanej do dojrzalszej grupy odbiorców (tj. adult contemporary). I taki też jest jej piąty album studyjny.

Moda na brzmienia lat 70. oraz 80. nie przemija. Wręcz przeciwnie – zyskuje coraz to nowych odbiorców. Ważną rolę pełnią tutaj współcześni twórcy, którzy bardzo chętnie korzystają z tego dorobku. Przykłady? W przeboju „Don’t Start Now” Duy Lipy tkwi duch epoki disco. „Blinding Lights”, kanadyjskiego piosenkarza The Weeknd, brzmi niczym jeden z utworów duetu Hall & Oats. Wszystko już było? Być może.

Ten specyficzny, syntetyzatorowy „powiew” epoki lat 80. został utrwalony na płycie „Halina Frąckowiak” z 1987 r. Krążek nie stanowi spójnej całości, ponieważ jest zapisem tego, co działo się w muzycznym życiorysie artystki na przestrzeni kilku lat. Dlatego też wyszedł z niego taki trochę „The Best Of…”

To spostrzeżenie potwierdzają ówczesne listy przebojów. „Dancing Queen” dotarła do 1. miejsca listy pr. I Polskiego Radia, pozostając na niej łącznie przez 20 tygodni. Utwór „Papierowy księżyc” zajął tam 2. pozycję, a na 3. uplasował się „Tin Pan Alley”, czyli „Pogoda dla bogaczy”. W głosowaniu czytelników tygodnika „Panorama” piosenka „Mały elf” znalazła się na 4. miejscu najpopularniejszych hitów. „Sól na twarzy” zajęła 6. pozycję w Telewizyjnej Liście Przebojów. Pewną popularność zyskała również „Milczenie to najlepsza obrona”. Sama Halina Frąckowiak znalazła się na 8. miejscu najpopularniejszych piosenkarek popowych lat 80. w plebiscycie „Panoramy”. Uff…

Na płycie przysłowiowe „pierwsze skrzypce” grają kompozycje Jarosława Kukulskiego, które zaliczane są do największych przebojów wokalistki. W tym gronie znajduje się oczywiście „Papierowy księżyc”. Rytmiczny i łatwo przyswajalny motyw muzyczny tworzy ciekawy kontrast z dosyć wysublimowanym tekstem traktującym o końcu miłości. („Kto z nas kiedyś, patrząc wstecz, wspomni love story sprzed lat?”). Równie chwytliwy „Tin Pan Alley” opisuje uliczkę na Manhattanie w Nowym Jorku, słynną z przebywających tam twórców muzyki popularnej. („Na Tin Pan Alley w sklepach dobre dni, ulicznym grajkom znów się tutaj płaci”). Więcej sentymentalnych nut odnajdujemy w utworze „Jak pięknie by mogło być”, pochodzącym z musicalu „Wielki świat”. Dużą ciekawostkę stanowi prawdziwy kujawiak (!) „Tyle tęsknot w każdym sercu”, który na tle wspomnianych piosenek brzmi dosyć egzotycznie…

Podobnie jak zmysłowy „Mały elf”, czyli polska wersja utworu „Emmanuelle”, pięknie opowiadająca m.in. o cielesnym aspekcie miłości. („Pieścił mnie aż do szczytu marzeń”). Jednak nie zawsze bywa ona usłana różami, o czym przekonuje „Milczenie to najlepsza obrona”. („Po co w głowie ostrzyć noże, kiedy serce wciąż kochać chce”). Takie gorzkie refleksje znajdują się również w „Oceanie niespokojnym”. („I pękło coś, bo trudno żyć pod szkłem”). Halina Frąckowiak przekonuje słuchaczy o tym, że „Może życie dobrze zna”. Trudno w to nie wierzyć skoro „wciąż gra w to, co chce” („Dancing Queen”).

Najsłabiej próbie czasu oparła się piosenka „Sól na twarzy” z bogatą, syntetyzatorową aranżacją i przetworzonym wokalem artystki. Wokalem, który na całej płycie brzmi niezwykle dojrzale, przekazując całą paletę autentycznych emocji. I w tym tkwi jego siła.

Lubię takie sentymentalne powroty do przeszłości, która jest dostępna na wyciągnięcie ręki dzięki reedycjom płyt z tamtych lat. Ta jest szczególna, ponieważ kolejną Halina Frąckowiak nagrała dopiero 18 lat później.

%d bloggers like this: