[Recenzja Płyty] Better Person – “Something To Lose”

0

Better Person to pseudonim tworzącego w Berlinie polskiego wokalisty i producenta Adama Byczkowskiego. Po wydaniu w 2016 roku przepełnionej dusznymi syntezatorowymi balladami epki „It’s Only You”, piosenkarz ruszył w bezustanną trasę koncertową, podróżując po Europie, Ameryce Północnej i Azji. W międzyczasie przeprowadzał się i mieszkał w Montrealu i Los Angeles orazpowracał raz za razem do Berlina. Gdzieś pomiędzy tymi kontrastującymi ze sobą miastami zakochał się. I ta miłość stała się głównym tematem i inspiracją do stworzenia jego debiutanckiego albumu. – materiał prasowy

Przejdę zatem do recenzji wydawnictwa, które było promowane singlami “True Love”, “Something to Lose”, “Dotknij Mnie” oraz “Close to You”

Something to Lose zaczyna się polskojęzycznym utworem “Na Zawsze” przybliżając nam brzmienie muzyki z lat 80′. Ale to nie tylko inspiracja – artysta bardzo dobrze odwzorował nostalgiczne dźwięki kojarzone z “ejtisami”. Co prawda nie każdemu się to udaje, ale w przypadku Better Persona czyli Adama Byczkowskiego się to udało w stuprocentach. Nic dziwnego, że artyści tak bardzo ostatnimi czasy wdrażają do swojej muzyki właśnie klimat lat 80′, ponieważ ta muzyka jest nieśmiertelna, nawet po czterdziestu latach. W “Hearts On Fire” dodatkowo usłyszeć można saksofon, świetnie wkomponowujący się w klimat utworu. Trzecia pozycja “True Love” mogła by stać obok takich klasyków jak “Lady In Red”. Dream-popowe dźwięki kojarzone z tym nurtem są najbardziej zapamiętywane, dzięki czemu widać, że produkcja płyty oraz wokal artysty jest wart uwagi. “Bring Me to Tears” od razu przypomniał mi o grze komputerowej Grand Theft Auto Vice City, która ma mistrzowsko dobrany repertuar do soundtracku i właśnie tam ten kawałek bym dodał. Przy “Glendale Evening” ma się ochotę zawinąć w koc, zamknąć oczy i oderwać się od codziennych spraw.

Cały krążek jest utrzymany w jesienno-zimowym klimacie, zatem, jeśli zastanawiacie się nad nostalgicznym brzmieniem, macie chwilowo dość popowych hitów katowanych przez radia i telewizję, to “Something to Lose” będzie pozycją obowiązkową. Debiutancki album Better Persona to prawdziwa i piękna historia o miłości do jego drugiej połówki. Płyta ukazała się w najlepszej dla niego porze, bo gdy za oknem szybko staje się ciemno, dni są bardziej deszczowe, pochmurne, warto przełączyć się na “Something to Lose”.

%d bloggers like this: