[Recenzja Płyty] Igor Herbut – “Chrust”

0

Igor Herbut zadebiutował w 2012 roku z zespołem LemON. Dzięki wygranej pierwszej edycji programu Must Be The Music, Panowie dostali szansę na zaistnienie. Tę szansę wykorzystali i udało im się zrobić dużą karierę. W dyskografii, z zespołem LemON artysta ma takie płyty jak „LemON”, „Scarlett”, „Etiuda Zimowa” i „Tu”. Po odejściu Piotra „Rubensa” Rubika oraz Piotra Walickiego z zespołu, Igor postanowił wydać solowy album pod własnym nazwiskiem. „Chrust” promują single „Jasny” i „Ro”.

Do napisania piosenek na pierwszy solowy album, artystę zainspirowało między innymi narodzenie się jego synka Kaia. Gdy słucha się tej płyty to czuć taki ogrom ciepła i spokoju wewnątrz. Przyznam, że właściwie po pełnym emocji dniu i tu akurat nie jest ważne czy pozytywnych czy negatywnych, odsłuchałem wszystkich piosenek jedna po drugiej i już przy trzecim utworze poczułem jakbym wszedł do jakiegoś spa, które łagodzi wszystkie zmęczone myśli. 

Pierwszym zwiastunem krążka została piosenka „Jasny”. Tekst do niego to nic innego jak podziękowanie za dar jaki się Igorowi narodził – syn. Artysta chce wprowadzić Kaia w świat i opowiada, że nie zawsze będzie kolorowo, ale, że ma zawsze jego wsparcie. Rodzicom ciężko okazać uczucia swoim dzieciom, a Igor postanowił napisać dla niego piosenkę i to niejedną. 

„Chrust” pozwala się oderwać od rzeczywistości. Jest zupełnie inny niż dotychczasowa twórczość Herbuta z zespołem LemON. Większość kompozycji zostały utrzymane w aranżacji samego pianina z kilkoma wyjątkami. Na debiutanckim albumie Herbuta czekają nas aż 74 minuty ubranych w elegancki strój piosenek. 

W niektórych utworach jest więcej muzyki niż tekstu, na przykład w „Miłość i mleko” (najdłuższa piosenka na płycie, bo ma prawie 9 minut!) zatem możemy „tonąć” w samych melodiach. „Jeśli chcesz dostać całkiem nowe życie zdać musisz w zamian swoje stare”. Ten utwór to też dowód na to, iż Igor idzie pod prąd z premedytacją, chwytając się poezji śpiewanej w świecie, w którym jest coraz więcej plastiku.

Artysta nowym albumem chce pokazać synkowi te dobre uczucia. Chce nauczyć go prawidłowego postępowania i nauczyć go bycia dobrym człowiekiem. Nie czekajmy na wdzięczność ani jej nie wymagajmy za bardzo. Nie tylko zła karma wraca, ale też ta dobra. Los może się odwdzięczyć sam i pokierować naszym życiem w jakimś określonym kierunku. 

Przed premierą płyty poznaliśmy też singiel „Ro”, który opowiada o tym jak wyglądało życie artysty dotychczas, kiedy na świecie nie było jeszcze jego dziecka. Za każdym razem, gdy słucham tej piosenki interpretuje ją inaczej, inaczej postrzegam to, co autor miał na myśli, mam inne wyobrażenia, co sprawia, że ten rodzaj muzyki może otworzyć dla nas nowe wrota. Po każdym odsłuchaniu można skupić się na innych aspektach. 

W „Corda” ma się wrażenie, że został zagrany na setkę. Bez większych przygotowań (słychać kaszel na początku utworu). Więcej słychać w nim instrumentów, na przykład gitarę, bębny. Tekst utworu jest bardzo wierszowany. I jest jednym z moich ulubionych. „Dzięki Tobie jest jaśniej, dzięki Tobie jest nadzieja, w sercu jest jaśniej”. Kolejny mocny akcent na to, jak narodziny dziecka zmieniają człowieka. 

Prócz autorskich kompozycji Igora pojawił się cover Maanamu pt. „Krakowski Spleen”. Złożony z przepięknej aranżacji na piano utwór, który jest hołdem dla Świętej Pamięci – Kory.  Zrobiła ona na mnie największe wrażenie jeśli mówimy o „Chruście”, a gdy zaczyna się refren to Igor śpiewa z tak dużą ilością emocji, że przechodzą ciarki! To nie jedyny bonus. Na płycie znajduje się również wcześniej opublikowany utwór „Los”, który to jest wierszem autorstwa Leopolda Staffa o tym samym tytule. 

„Amnezja i amnestia” przypomina dźwiękami zmieszane pianino z grającymi zabawkami nad łóżeczkiem niemowlęcia. Utwór ten zaczyna się długim, pięknym wstępem i wyzwala w człowieku melancholię aż ma się ochotę pokołysać w ciemności z ukochaną osobą. Idealnie pasuje do miejsc kameralnych, gdzie grana jest niezależna muzyka  

“Chrust” to bardzo intymny krążek, bardzo osobisty. I choć Igor Herbut jest bardzo znanym artystą, to nie stworzył kolejnego popowego krążka, z którego można byłoby wyłonić radiowe hity takie jak „Scarlett” czy „Jutro”. Jest to krążek, którego warto i chyba nawet trzeba posłuchać w ciszy, ponieważ jego klimat do tego nawołuje. Najbardziej dojrzała płyta w karierze Herbuta, najdojrzalsze teksty, aranżacje. Na naszych oczach widzimy jak wiele zmieniło się w umyśle artysty, jak teraz postrzega świat, co jest dla niego ważne i co chciałby przekazać następnemu pokoleniu. Sądzę, że Igor Herbut będzie świetnym nauczycielem dla swojego syna. W tym nieco zapomnianym świecie, pełnym pozytywnych emocji, pomimo że życie to nie zawsze jest usłane różami. Jeśli chcecie sprawdzić wiarygodność tych słów, koniecznie sięgnijcie po debiutancki album Igora.

%d bloggers like this: