[Recenzja Płyty] Ola Igboaka – “Belo”

0

Na naszym rodzimym rynku muzycznym rzadko możemy spotkać artystów, którzy sięgają po muzykę r&b w całości w języku polskim. Tym czasem mamy o jedną artystkę więcej, która postanowiła “poromansować” z tym gatunkiem muzyki.

Już od pierwszej piosenki “Zostawcie Mnie” słychać, że mamy przed sobą artystkę wyjątkową. Ola miesza mówioną poezję ze śpiewem, lekko hip-hopowe rytmy z łagodnymi gitarami oraz mocnymi, ale jakże ważnymi emocjami. Nic więc dziwnego, że ten utwór został wydany na singiel jeszcze przed premierą albumu. Tak samo jest w piosence “Siła Trzystu”. Od razu do głowie przychodzi mi obraz filmu “Trzystu”. Tekst opowiada o ważnej rzeczy jaką jest nasza wewnętrzna siła, choć czasem mocno ukryta i musimy w nią uwierzyć i podzielić się z innymi. Muzycznie znowu mamy mieszankę – mówiony tekst z dobrym r&b’owym bitem.

Przysłuchując się tej płycie przypomina mi się m.in Kasia Wilk, czy Kasia Dereń, a najbardziej czuję te wpływy w piosence “Wszechświat Stanął w Miejscu”. Szkoda, że tak niewielu artystów nie boi się bawić w muzyce r&b. Ten typ muzyki ma to do siebie, że można swobodnie przekazać różną paletę barw, emocji i Ola dokładnie przedstawia je na swoim drugim krążku – “Belo”.

Na sporą uwagę zasługuje między innymi utwór “Dla U”. Jest to przepiękna ballada – też ze względu na tekst: “czekam aż zaśniesz będę i bronić przed snami, nie dam Ci dotknąć śniegu i nie dam Ci się sparzyć”.

W piosence “Na Obrazku z Przyszłości” muzykę prowadzi jazzowy akompaniament: “nie bój się, bo jestem tu i na zawsze będziesz Ty” to kolejny fragment, który może mocno odbić się echem w naszych głowach. Chętnie posłuchałbym tego utworu w jakimś klubie z całym zespołem, ponieważ ilość połączonych ze sobą instrumentów: bębny, piano, bas, mogą wprowadzić w przyjemny (wieczorny) trans.

Lubię też piosenkę “Nic Nie Chcę” – “będę spacerować po tym smutnym mieście, patrzeć w oczy ludziom, mówiąc, że nic nie chcę”. To taki moment na płycie, gdy chcemy się gdzieś schować, oderwać od rzeczywistości, iść po prostu przed siebie o niczym nie myśląc. Kto tak ma? Myślę, że my wszyscy miewamy takie chwile.

Na ostatniej piosence “Tam, gdzie nikt nas nie zaprasza” artystka mówi o przepychu, o tym jak na siłę próbujemy coś ugrać, załatwić, być w centrum, czasem niepotrzebnej uwagi.

Po wielkich premierach bardziej komercyjnych płyt, warto sięgnąć po coś zupełnie z innej beczki. Sam nawet nie sądziłem, że dam radę opisać dla kogoś ten album i zachęcić do jego odsłuchu. Jednak kolorystyka, niebanalne teksty, ciekawe linie melodyczne, śpiew powiązany z mową, hip-hop, jazz, poezja śpiewana, wielka swoboda w wyrażeniu siebie, zasługuje na sprawdzenie, odsłuchanie, zapoznanie się z treścią tego wydawnictwa.

pełny album dostępny od dziś na m.in Spotify:

%d bloggers like this: