[Recenzja Płyty] Taylor Swift – “folklore”

0

Taylor Swift ku zaskoczeniu nie tylko fanów, ale jak również wiadomo – wydała swój ósmy album studyjny informując wytwórnie Universal Music o tym kilka godzin przed publikacją nowego wydawnictwa! Przyszedł czas by rozłożyć tę płytę na czynniki pierwsze i czy warto było czekać na to co artystka pokaże po nieco cukierkowej płycie “Lover”.

Na samym wstępie widzimy powrót do korzeni, z których Taylor stała się gwiazdą. Artystka zaczynała swoją karierę od muzyki country, żywych instrumentów. Na “folklore” Swift postanowiła… Zrobić zwrot w kierunku tamtych czasów. Zamiast wielkich popowych hitów, dostaliśmy przepiękny folkowy album. Niezwykle dojrzały emocjonalnie, lirycznie, połączony w proste melodie na pianinie czy na gitarze akustycznej.

Jednym z najbardziej wzruszających momentów na “folklore” jest piosenka “betty”. Czuję się jakbym w momencie jej słuchania przeniósł się do 2009 roku kiedy Taylor grała muzykę country na albumach “Fearless” czy “Speak Now”. Bardzo sentymentalny utwór, który brzmi tak jakby sama Taylor tworząca popowe hity, które dają jej setki milionów wyświetleń na YouTube, stęskniła się za tym rodzajem tworzenia muzyki.

Jej poprzedniczka “epiphany” byłaby idealnym wstępem do spoglądania w wychodzący księżyc nocą. Chciałoby się położyć na wodzie i płynąć w rytmie tej niezwykle pięknej muzyki.

Folklore daje upust wszystkim złym emocjom, przynosi ukojenie dla duszy i maksymalnie relaksuje. Można usiąść w ulubionym fotelu z kubkiem ciepłej herbaty, zamknąć oczy i rozkoszować się dźwiękami z nowego wydawnictwa amerykańskiej artystki.

Na sporą pochwałę należy przede wszystkim to, że nad tą płytą pracowało tylko 5 osób! Z czego Taylor napisała wszystkie piosenki sama z wyjątkiem “exile”, które współtworzyła z Justinem Vernonem, czyli Bon’em Iver’em. Można zrobić coś dobrego samemu, bez wsparcia dziesiątek producentów czy autorów tekstów? Można.

Nie będę inny i powtórzę to po prawdopodobnie 99% recenzentów czy ogólnie odbiorców tej płyty – “exile” w duecie z Bon’em Iver’em to najmocniejszy punkt “folklore”. Mam nadzieję, że stanie się ten utwór jednym z jej największych hitów obok “Blank Space” czy “Shake It Off” z płyty “1989”.

Nowa płyta Taylor Swift skupia tak wiele rzeczy w sobie. Muzyka która dociera w największy głąb duszy sprawia, że można zobaczyć te wszystkie emocje, obrazki, które mogłyby posłużyć za przyszłe klipy.

“my tears ricochet” oraz “august” stały się dla mnie również sporym zaskoczeniem. Takich piosenek nie spodziewałem się już od Taylor, chyba że za kilkanaście lat.

Prócz “exile” na pierwszym miejscu ex-equo postawię utwór “seven”, który moim zdaniem może być spokojnie uznany za najlepszą piosenkę w karierze Taylor. Wokal artystki wyzwala bardzo pozytywną aurę zarówno wokół przestrzeni w której się znajdziemy podczas jej słuchania, a także w naszym wnętrzu.

Oczywiście, są na “folklore” słabsze momenty takie jak “Invsible String” czy “the 1”. Jednak nie są one tak złe, by w jakiś sposób karcić za to artystkę. 3/4 płyty to istny majstersztyk. Resztę utworów zostawiam Wam do interpretacji.

“folklore” jako całość jest najlepszym dokonaniem w dorobku Swift. Wiadomo tyle, że Taylor rozpoczęła pracę nad tą płytą w kwietniu tego roku! Zatem w ponad 3 miesiące nagrała płytę, która może na stałe zostać w pamięci słuchaczy. Nowy materiał od artystki nie skłania się tylko w stronę już zdobytych fanów, ale jest godny polecenia dla miłośników dobrej muzyki, dobrych tekstów, autentyczności. Taylor Swift na nowym albumie “folklore” pokazała swoje prawdziwe ja. I jeśli tak jest to chciałbym by z każdym kolejnym albumem w taki sposób pokazywała na co ją naprawdę stać, ponieważ będzie ciężko przebić tę płytę.

%d bloggers like this: