[Wywiad] “Do działania motywuje mnie przede wszystkim pasja” ~ Faustyna Maciejczuk

0

Faustyna Maciejczuk to kolejna artystka związana z projektem Fonobo Pitcher. Artystka pod skrzydłami wytwórni FONOBO wydała swój debiutancki singiel “W mojej głowie”. Od dziecka Faustyna jest związana z muzyką, ukończyła szkołę muzyczną drugiego stopnia w klasie skrzypiec, a także studiuje muzykologię. Zapraszam do słuchania jej nowego singla jak i do lektury naszej rozmowy 🙂

Mariusz Majchrzak: Jesteś jedną z artystek, która współpracuje z wytwórnią FONOBO Label w akcji FONOBO Pitcher. Dzięki temu przedsięwzięciu wydałaś singiel „W mojej głowie”. Jak wrażenia, odbiór? Czujesz rosnące wsparcie dla Twojej twórczości?

Faustyna Maciejczuk: Nawiązanie współpracy z FONOBO Label i praca nad pierwszym singlem były przyjemnym doświadczeniem. Wiem, że to dopiero początek moich starań i mam nadzieję, że ich owoce będą coraz bardziej syciły odbiorców. Uczucia, które towarzyszyły mi przy premierze utworu „W mojej głowie”, to zdecydowanie radość i mobilizacja. Radość dlatego, że kawałek raczej należy do energicznych utworów i cieszyłam się, że mogę się nim podzielić z szerszym gronem słuchaczy.
A mobilizacja zrodziła się we mnie dzięki osobom, które podarowały mi swoje uśmiechy i miłe słowa po wysłuchaniu singla.

MM: Jesteś autorką tekstu do singla „W mojej głowie”. Czy słowa w tym utworze są odzwierciedleniem Ciebie i tego, co masz w środku, czy bardziej jesteś narratorką i piszesz teksty z własnych obserwacji otoczenia?

FM: Ponoć jestem dobrym obserwatorem i często zdarza się, że w utworach przyjmuję rolę narratorki. Jednak wszystko przebiega następnie przez mój umysł i opisywana rzeczywistość jest mocno subiektywna. Na swój sposób łączę zauważone elementy z innymi aspektami społecznymi lub emocjonalnymi. Oczywiście wszystko zależy od piosenki i jej klimatu, i tego, co chcę przekazać. Często używane przeze mnie słowa nie są bezpośrednie. A co do „W mojej głowie”, jak sam tytuł wskazuje, były to moje przemyślenia. Dotyczące głównie ludzkich relacji. Jednak słowa nie opisują konkretnej osoby, a raczej zachowanie. Chodzi o to, żeby nie uciekać od własnych uczuć, bo skoro są nasze
i szczere, to muszą być piękne. Sprawiają, że życie również się takie staje i warto dzielić je z innymi osobami.

MM: Zauważyłem, że na Twoim koncie na Spotify znajdują się piosenki z innego projektu. Mowa o piosenkach z producentem o pseudonimie Jest M. Różni się ta muzyka od singla wydanego w ramach akcji FONOBO Pitcher, jak i pokazuje Twoją wszechstronność muzyczną. Czy to też jest gatunek, w którym się dobrze w czujesz, czy jest to też jakaś wypadkowa, chęć spróbowania czegoś innego?

FM: Produkcja utworów ze wspomnianego projektu wygląda zupełnie inaczej, jednak jest to równie ciekawa praca. I tak, czuję się w tym gatunku bardzo dobrze.

MM: Planujesz wydać płytę lub EPkę? Jakie masz plany po wydaniu singla „W mojej głowie”?

FM: Szykuję EPkę, a w niej dawkę pozytywnej energii.

MM: Czy muzyka zawsze była Twoim życiowym planem?

FM: W przedszkolnych czasach mówiłam, że zostanę piosenkarką lub strażakiem. Teraz lubię żartować, że realizuję oba te plany, ponieważ gaszę muzyczne pragnienia. Muzyka zawsze była moją drogą i siłą napędową, więc starałam się w niej realizować od najmłodszych lat.

MM: Czy masz weny twórcze w najmniej oczekiwanych momentach? To znaczy, czy wpadają Ci melodie do piosenek w chwili, kiedy zajmujesz się czymś zupełnie innym i nie możesz tego w żaden sposób zarejestrować?

FM: Tak! Okropny i zarazem piękny moment. Mam coś w głowie, ale wiem, że bez zarejestrowania uleci i ciężko będzie złapać powtórnie ten wątek. Z takich sytuacji przypomina mi się jeden sen, w którym napisałam świetną piosenkę, była moją najlepszą i ulubioną. Niestety za późno się obudziłam, żeby ją zapamiętać. Więc jeszcze trochę czasu i zajmę się również realizacją moich marzeń sennych.

MM: To nie jest Twoja pierwsza współpraca z wytwórnią FONOBO Label. Brałaś udział również w nagraniach do płyty „Jesienne Dziewczyny: piosenki Kaliny Jędrusik”, więc zetknęłaś się z klasyką, z piosenkami, które są zapamiętane przez starsze pokolenie na wiele długich lat. Jak wspominasz tę akcję?

FM: Udział w nagraniach na płytę „Jesienne Dziewczyny” wspominam jako bardzo rozwijającą pracę. Spodobały mi się koncepcja i repertuar i cieszę się, że mogłam wziąć w tym udział.

MM: Co najbardziej lubisz w etapach tworzenia piosenek? Pisanie tekstów do melodii, układanie linii melodycznej, samo nagrywanie wokali?

FM: W procesie twórczym chyba wszystko ma dla mnie szczególne znaczenie. Zdarza się, że tekst i melodia są improwizowane. Mam też takie momenty, że przelewam swoje słowa na papier i ożywiam je muzyką dużo później. Każde z tych działań otwiera moje serce i wyciąga ze mnie emocje. Równie mocno lubię też aranżować utwory. Zabawa barwami i rytmami to duży fun. Co do nagrywania wokali, to ten etap lubię najmniej. Wszystko zależy od tego, ile ścieżek jest do nagrania. No i ważne jest też to, żeby przekazać te same emocje, które towarzyszyły mi przy tym pierwszym „nieprofesjonalnym” rejestrowaniu utworu. To bardzo wymagający proces.

MM: Klimat Twojego singla jest trochę retro, jest specyficzny, jakby połączyć lata 70. z nowoczesnością.
W ten sposób pokazujesz, że warto sięgać po utwory sprzed pięćdziesięciu lat. Miałaś taki zamysł by połączyć klasykę z nowoczesnością czy razem z producentem singla – Jeremiaszem Hendzlem – doszliście do takiego brzmienia podczas wspólnych rozmów o tym jak ma wyglądać produkcja?

FM: Retro klimat to mój pomysł. Jak najbardziej uważam, że warto sięgać po klasykę, sama bardzo lubię słuchać utworów tego typu. Pewnie stąd nawiązanie do brzmień z wcześniejszych lat. Nutkę nowoczesności nadał utworowi Jeremiasz i dzięki temu otrzymaliśmy właśnie taki a nie inny klimat.

MM: Jakie są Twoje muzyczne marzenia? Z kim chciałabyś nagrać duet, zarówno z polskich artystów jak i zagranicznych?

FM: Chciałabym grać dla ludzi i napawać się ich energią. Zwłaszcza na dużych koncertach i festiwalach. Co do duetów, to pierwsi na myśl przychodzą mi Vito Bambino i Quebonafide. Wymarzone duety z zagranicznymi artystami to Mac DeMarco, Joe Newman z zespołu alt-J oraz Tyler Joseph z Twenty One Pilots. Takie ciche marzenia.

MM: Masz bardzo oryginalną barwę głosu. Od razu skojarzyła mi się z kreskówkami dla dzieci. Myślałaś kiedyś o dubbingu do filmów animowanych i kreskówek? Taka barwa głosu jest mocno zapamiętywalna.

FM: Sporo osób mnie do tego namawiało i szczerze mówiąc nie wykluczam, że kiedyś spróbuję swoich sił w dubbingu. Jak o tym teraz myślę, to przypomina mi się, że już dawno temu miałam tę myśl w głowie.

MM: W ostatnim pytaniu pozwolę sobie zapytać o cierpliwość. Przy debiutach raz wszystko przychodzi szybko, a raz trzeba starać się wiele lat by zaistnieć na polskiej scenie muzycznej. Czy miałaś chwilę zwątpienia, czy pasja, którą masz w sobie nieustannie pozwalała Ci przeć do przodu, by spełnić swoje cele i marzenia o wydawaniu autorskiego materiału?

FM: Raczej nie powątpiewam w siebie, staram się nie oceniać swojej twórczości przez pryzmat zaistnienia na polskiej scenie muzycznej i nie nadwyrężam tym samym swojej cierpliwości. Moim priorytetem jest przyjemność, tworzę bo tak czuję i daje mi to dużą radość. Do działania motywuje mnie przede wszystkim pasja i mam wrażenie, że to dzięki temu wszystko dzieje się tak, jak się dzieje.

%d bloggers like this: