[Wywiad] Kiedy tworzę, nigdy nie sięgam po żadne inspiracje, pozwalam moim uczuciom przejąć kontrolę i wypluwam z siebie to, co leży mi na sercu ~ Magda Kluz

0

Magda Kluz to wokalistka, autorka tekstów oraz kompozytorka. Była wokalistką zespołu SEALS, gdzie poruszała się w gatunku elektroniki. Jednak po upływie czasu artystka zdecydowała, że pójdzie w solową karierę i będzie tworzyć muzykę, która jest najbardziej zgodna z nią samą.

3 czerwca br. Magda została pierwszą artystką w akcji FONOBO Pitcher, do którego młodzi artyści mogą wysyłać swoje single i zadebiutować z pomocą wytwórni muzycznej. Tego samego dnia wokalistka wydała właśnie swój debiutancki singiel pt. “Rzeka”, a 23 lipca pojawił się anglojęzyczny singiel o tytule “Slow & Quiet”, który promuje jej nadchodzącą EPkę “Akweny”. Z tej okazji porozmawialiśmy sobie z Magdą. Zapraszam do czytania 🙂

Mariusz Majchrzak: Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Magda Kluz: Wszystko zaczęło się, kiedy rodzice zapisali mnie do szkoły muzycznej, gdzie przez dziewięć lat uczyłam się grać na gitarze. Jednak od samego początku czułam, że muzyka klasyczna to nie moja bajka i po jakimś czasie zaczęłam tworzyć swoje własne piosenki, nagrywać je i wrzucać na YouTube. 

Współtworzyłaś duet SEALS, w którym grałaś muzykę elektroniczną. Skąd pomysł na solową karierę? Czy zespół jest w tej chwili zawieszony czy jednak postanowiliście iść osobnymi ścieżkami?

O solowej karierze myślałam od zawsze, ale takim najbardziej znaczącym bodźcem, który mnie do tego skłonił, była EPka „Blurry Rays”, którą wydaliśmy z Wojtkiem jako duet SEALS. Była to już nasza druga EPka i to przy jej tworzeniu odkryłam, że ciągnie mnie bardziej do akustycznych i organicznych brzmień.
W pewnym momencie łączenie naszych odmiennych wizji i fascynacji muzycznych stało się dość dużym wyzwaniem i razem z Wojtkiem postanowiliśmy, że na jakiś czas zawieszamy działalność jako SEALS, żebyśmy oboje mogli spróbować czegoś innego, nowego.

Czym jest dla Ciebie utwór “Rzeka”, którym zadebiutowałaś w akcji FONOBO Pitcher? Co chcesz przekazać tym singlem?

Myślę, że to jest przede wszystkim piosenka o mnie, o moim niezdecydowaniu i czasie, który mi często ucieka przez palce. Ale też o szukaniu i znajdowaniu. Szczerze mówiąc, nigdy nie miałam konkretnej myśli do przekazania tym utworem, bo pisałam go dla siebie, nie wiedząc, że ktokolwiek go usłyszy i dlatego zostawiam ostateczną interpretację słuchaczom.

https://youtu.be/3Fj4Wsi4wYw

Twoja debiutancka EPka nosi tytuł “Akweny”. W serwisie YouTube możemy odsłuchać jednej z Twoich piosenek nagranych w domowych warunkach pt. “Woda”. Czy już wtedy miałaś pomysł na EPkę i na to jak będzie wyglądała i jaki będzie jej tytuł?

Pomysł na to jaka będzie moja debiutancka EPka wyklarował się dopiero podczas pracy w studiu. Wtedy pierwszy raz miałam okazję aranżować i nagrywać utwory jako solowa artystka, dlatego nie miałam żadnych oczekiwań i planu. Wiedziałam jedynie, że chcę odejść od elektronicznych brzmień i skupić się na żywych instrumentach. Jeśli chodzi o tytuł EPki, to już dawno zauważyłam ten powtarzający się w moich piosenkach motyw wodny i uznałam, że „Akweny” to idealna nazwa. 

Na Twoim kanale na YouTube możemy odsłuchać również kilku innych piosenek, na przykład “Ręce”, “Don’t Chase Me”, “Islands”. Czy pojawią się one na Twoim nadchodzącym wydawnictwie?

Na EPce na pewno pojawią się utwory, których kiedyś można było posłuchać na YouTube, a teraz już ich tam nie ma. Pojawią się też całkiem nowe, niepublikowane wcześniej kompozycje. 

Do akcji FONOBO Pitcher zgłosiłaś się sama, czy to wytwórnia Cię odnalazła i zaproponowała współpracę?

Tak się złożyło, że wysłałam swoje piosenki do FONOBO Label akurat w momencie, kiedy startowali z akcją FONOBO Pitcher i dostałam propozycję wydania singla właśnie w ramach tej akcji. 

Masz jakieś zainteresowania prócz muzyki, którym oddajesz swój czas?

Muzyka jest dla mnie numerem jeden i to ona w znacznej mierze pochłania mój czas, ale oprócz tego sporo czytam i praktykuję jogę. Poza tym nałogowo gram w scrabble. Pasjonują mnie również języki i dlatego studiuję rosyjski i angielski. 

Przy obu singlach – “Rzeka” oraz “Slow & Quiet” – pracowałaś z Igorem Nikiforem. Jak przebiegała praca z Igorem, jak się poznaliście i czy od razu poczuliście ten sam styl czy musieliście się docierać muzycznie i iść na kompromisy?

Napisałam do Igora, ponieważ podobały mi się piosenki, które stworzył razem z Runforrestem, a sama chciałam pójść w takim gitarowo-akustycznym kierunku i dlatego Igor wydawał mi się idealnym producentem. No i nie myliłam się. Praca z nim była dla mnie bardzo przyjemna i bezstresowa, Igor słuchał moich pomysłów i propozycji, ale przede wszystkim sam wniósł bardzo dużo dobrego do tych utworów i otworzył mi oczy na pewne kwestie związane z muzyką i komponowaniem. 

Czy obecna sytuacja na świecie spowodowana koronawirusem zainspirowała Cię do tworzenia większej ilości utworów niż zwykle?

Lubię tworzyć w międzyczasie, w sytuacjach, w których ledwo znajduję na to chwilę, a pandemia zdecydowanie temu nie sprzyjała. Pomimo sporej ilości nauki na studia, moje życie zatraciło swój naturalny pęd i ciężko mi było odnaleźć się w tej sytuacji. Brakowało mi bodźców, więc nie starałam się na siłę tworzyć. 

Jakich artystów słuchasz na co dzień? Czy któryś z nich miał duży wpływ na stworzenie którejś z nadchodzących bądź wydanych już numerów?

Myślę, że Julia Jacklin, Alice Phoebe Lou, Mohna, JFDR, Alexandra Savior to moje ulubione artystki, chociaż lista oczywiście jest znacznie dłuższa i zmienia się w zależności od mojego nastroju. Kiedy tworzę, nigdy nie sięgam po żadne inspiracje, pozwalam moim uczuciom przejąć kontrolę i wypluwam z siebie to, co leży mi na sercu. Wydaje mi się, że gdybym inspirowała się czyjąś twórczością, nie czułabym się autentyczna i szczera, a moje piosenki straciłyby swoją terapeutyczną funkcję.

Różni artyści czy zespoły powoli ogłaszają swoje koncerty. Czy będzie można w niedalekiej przyszłości posłuchać na żywo Twojego solowego materiału z nadchodzącej EPki?

To się pewnie niedługo okaże, chociaż szczerze mówiąc, tworząc tę EPkę przeszło mi przez myśl, żeby w ogóle nie grać koncertów. Teraz, po bardzo ciepłym odbiorze moich dwóch singli, powoli zmieniam zdanie. 

%d bloggers like this: